Wróc do tras
Błędy na road tripie w Gruzji, które na mapie wyglądają całkowicie niegroźnie
Planowanie trasy 14 kwi 20265 min read

Błędy na road tripie w Gruzji, które na mapie wyglądają całkowicie niegroźnie

Na mapie twoja trasa po Gruzji może wyglądać idealnie, ale w realu szybko zmienia się w zmęczenie, pogoń i krzywą logistykę. Oto typowe błędy i sposób na wyjazd bez chaosu.

Są takie trasy po Gruzji, które na mapie wyglądają całkowicie niewinnie. Wszystko blisko. Wszystko ładnie. Wszystko do siebie pasuje. Tbilisi, potem góry, Kachetia, Batumi i jeszcze coś po drodze. Brzmi jak solidny plan. Ale to właśnie takie wyjazdy w realu posypią się najszybciej.

Bo mapa nie pokazuje najważniejszego. Nie pokazuje zmęczenia. Nie pokazuje serpentyn, późnych wyjazdów, durnych nadprogramowych postojów, straconego czasu, przeładowanych dni i tego momentu, kiedy nie masz już ochoty na żadne widoki, wino ani kolejny "punkt obowiązkowy".

Główny błąd jest prawie zawsze ten sam: trasę układa się oczami, a nie z myślą o realnym zmęczeniu za kółkiem.

Błąd 1. Upchanie za dużej ilości rzeczy w krótki wyjazd

To stary jak świat klasyk.

Odpalasz mapę i zaczynasz robić z trasy listę życzeń do Mikołaja. Chcesz Tbilisi, góry, region winny, morze i jeszcze coś ładnego po drodze. Na papierze to wygląda jak super intensywny wyjazd. W rzeczywistości to jest ciągły ruch: pakowanie, wyjazd, droga, zakwaterowanie, znowu droga, i ciągłe poczucie, że goni cię czas.

Problemem nie jest liczba pięknych miejsc. Problemem jest to, że każde przemieszczenie się w Gruzji wysysa więcej sił, niż ci się wydaje.

I bardzo łatwo skleić trasę, która wygląda na krótką w kilometrach, a już drugiego dnia waży cięży jak ołów.

Błąd 2. Traktowanie górskiej drogi jak autostrady

Na mapie 150 kilometrów to pikuś. Ale jeśli ta droga biegnie przez góry, twoje odczucia będą z innej galaktyki.

Górska droga w Gruzji to nie jest po prostu dystans między dwoma miastami. To ostre zakręty, przewyższenia, ciągłe skupienie, wolne odcinki, ciężarówki, zmienna pogoda i maksymalne obciążenie dla kierowcy. Po takiej trasie nie jesteś zmęczony tak, jak po prostej dwupasmówce.

Tutaj ludzie regularnie dają plamy. Myślą, że na luzie dojadą w góry, machną spacerek i wieczorem jeszcze gdzieś wyskoczą. Czasem się uda. Ale bardzo często po takiej drodze chcesz po prostu zjeść obiad w spokoju i przestać się ruszać.

Błąd 3. Dodawanie przystanków, bo "skoro już tu jesteśmy"

Kolejny typowy gwóźdź do trumny.

Gdy jakieś miejsce wydaje się blisko, aż kusi, żeby je wrzucić w grafik, bo przecież i tak jest po drodze. Ale to właśnie te nadprogramowe rzuty beretem najbardziej dociążają wyjazd.

Jeden dodatkowy postój rzadko bywa groźny. Ale potem dokładasz kolejny. Potem późno wyjeżdżasz. Potem obiad. Potem szukasz parkingu. Potem fotki. Potem jeszcze jeden zjazd. I bum, cały dzień rozjechany.

W Gruzji dobra trasa to nie ta, w którą wciśniesz najwięcej. Dobra trasa to ta, w której masz czym oddychać.

Błąd 4. Wybieranie auta tylko po cenie

Mnóstwo fatalnych wyjazdów zaczyna się właśnie tutaj.

Ludzie patrzą na najtańszą opcję i myślą, że auto to po prostu puszka do przewiezienia z punktu A do punktu B. W Gruzji to rzadko działa.

Jeśli w planie masz odcinki górskie, długie trasy, bagaż, rodzinę, kilka miast albo po prostu chęć jazdy bez stresu – auto musi pasować do trasy. Nie musisz brać wielkiego, drogiego czołgu. Ale rezerwacja auta bez patrzenia na to, gdzie zamierzasz nim wjechać, to słaby pomysł.

Bardzo często różnica między "przeżyliśmy" a "to był epicki wyjazd" zaczyna się od sensownie dobranego samochodu.

Błąd 5. Przecenianie tego, ile masz sił w ciągu dnia

Na początku wyjazdu każdy jest nabuzowany. Wczesny start, ładne śniadanie, trzy postoje, objazd i piękny finał wieczorem. W praktyce takie tempo bardzo szybko zaczyna cię wkurzać.

Zwłaszcza jeśli wyjazd trwa dłużej niż dwa dni.

Jednym z najbardziej niedocenianych wskaźników dobrego road tripu po Gruzji nie jest to, ile miejsc odhaczyłeś, ale to, jak się czujesz czwartego dnia. Jeśli w tym momencie masz już dość auta, pakowania, walizek i przeładowanych dni, to znaczy, że trasa była ułożona źle. Nawet jeśli na papierze zaliczyłeś wszystko.

Błąd 6. Robienie każdego dnia tak samo ciężkim

To też bardzo częsta wtopa.

Ludzie układają wyjazd tak, jakby codziennie mieli dokładnie ten sam zapas energii. To prawie nigdy nie jest prawda.

Jeśli jeden dzień był ciężki za kółkiem, kolejny nie może być wypchany po brzegi. Jeśli zaliczyłeś długą trasę, potem potrzebujesz wolniejszego rytmu. Jeśli przed tobą przełęcz górska, nie ładuj w ten sam dzień intensywnego programu zwiedzania.

Dobry wyjazd do Gruzji zawsze opiera się na przeplataniu. Jeden dzień ciśnie. Następny odpuszcza.

Jeśli tego nie zrobisz, trasa nie posypie się przez kilometry, ale przez twoje fizyczne wyczerpanie.

Błąd 7. Zostawienie zerowego marginesu na spontan

Jedną z najlepszych rzeczy w jeżdżeniu po Gruzji jest właśnie to, że możesz skręcić tam, gdzie nie planowałeś. Zobaczysz ekstra widok. Znajdziesz super knajpę. Postanowisz zostać w cichej wiosce. Przypadkiem wpadniesz w miejsce, które zapamiętasz lepiej niż te wszystkie punkty "must-see".

Ale jeśli twoja trasa jest dopięta na styk, nie masz na to miejsca. Każdy niespodziewany postój zaczyna cię irytować, bo rozwala grafik.

I to jest bardzo zły znak. Bo wtedy niby masz auto, ale nie masz za grosz wolności.

Jak ułożyć trasę z głową

Porządna trasa po Gruzji to nie lista zakupów w Biedronce, ale wyjazd z odpowiednim rytmem.

Co z reguły działa o niebo lepiej:
- mniej punktów, ale lepsza logika między nimi
- traktowanie drogi górskiej jak wysiłku, a nie tylko dystansu
- auto pod trasę, a nie pod budżet
- dni z zapasem czasu, a nie wyliczone co do minuty
- zrozumienie, gdzie naprawdę chcesz jechać, a gdzie tylko odhaczasz punkty

Jeśli trasa jest ułożona normalnie, nie masz poczucia ciągłej gonitwy. Masz za to ruch, wolność i ludzkie tempo.

Podsumowanie

Najgorsze trasy po Gruzji rzadko wyglądają źle na mapie. Wręcz przeciwnie, z reguły prezentują się obłędnie. I to właśnie dlatego ludzie się na nie nabierają.

Trasy nie powinno się oceniać po liczbie postojów, ale po tym, jak się ją odczuje za kierownicą. Ile w niej samej jazdy. Ile zmęczenia. Ile pośpiechu. I ile z tego wszystkiego to faktyczna przyjemność.

Gruzja to rewelacyjny kraj na road trip. Ale tylko wtedy, kiedy trasa nie jest robiona zachłannie. Nie dla zaliczenia punktów. I zdecydowanie nie tak, żeby trzeciego dnia jedynym twoim marzeniem było wyrzucenie kluczyków w krzaki.

Zalecane auto:
Crossover lub SUV

Zainspiruj się tą trasą i znajdź auto na ten wyjazd.

Znajdź auto